Czasem jest tak, że nie tylko o samej piłce powinno się pisać. Więc mimo to, że jest to pilkarski.blog, poniższy wpis w całości futbolowi poświęcony nie będzie.
Uważni Czytelnicy pilkarskiego.bloga zapewne zauważyli już nowe banery i loga „wiszące” na tej stronie. A to oznacza tylko jedno - powraca zabawa „Typuj na blogu”!
Pierwszy tegoroczny sprawdzian naszej reprezentacji w kraju mamy już za sobą. Wczoraj Polacy pokonali w Warszawie Bułgarów 2:0 (1:0).
Wszystko się kiedyś kończy. Nawet okienko transferowe. Wczoraj poznaliśmy więc nazwiska nowych piłkarzy Elany, którzy będą reprezentowali nasz klub w rundzie wiosennej II ligi zachodniej.
Skończyły się już emocje na dużej skoczni w Whistler, więc mogę z czystym sumieniem zejść na ziemię i powrócić do naszej szarej, piłkarskiej rzeczywistości. A, niestety, w przeciwieństwie do wyników Adama Małysza, Justyny Kowalczyk czy nawet Weroniki Nowakowskiej, nie jest ona najlepsza.
Dosyć długo nie pisałem o tym, co się dzieje w toruńskim drugoligowcu. A ponieważ okno transferowe zamyka się za kilkanaście dni - trwa do 1 marca, parę słów wypadałoby skrobnąć.
Siedzę sobie przed komputerem, ale jednym okiem co chwila spoglądam na ekran TV. Bo właśnie stacja ESPN Classic przypomnina taki jeden mecz. Taki jeden wielki mecz.
To był jeden z cięższych weekendów. Najpierw - w sobotę - pół sparingu Elany i wyjazd do Bydgoszczy na mecz naszych tenisistek z Belgią, a w niedzielę - całodniowy pobyt w Warszawie na losowaniu grup eliminacyjnych do Euro 2012. O dwóch pierwszych wydarzeniach nie ma za bardzo co pisać, więc skupię się na tym trzecim.
Pecha mają piłkarze Elany do sparingów na własnym boisku. Nieco ponad tydzień z gry w Toruniu zrezygnował Ruch Wysokie Mazowieckie, a dzisiaj do naszego miasta nie dojechała Victoria Koronowo. Dlaczego tak naprawdę nie dojechała - będę ustalał w niedzielę. Bo cosik mi tu nieładnie pachnie, niestety.
Podczas zgrupowania w Gozdawie Elana rozegrała nieplanowane wcześniej spotkanie towarzyskie z czwartoligową Unią Gniewkowo.

