Nieco w cieniu igrzysk odbyły się w środę i czwartek spotkania europejskich pucharów. Polskie drużyny grały ze zmiennym szczęściem.

Zacznę od końca, a więc od czwartkowych meczów Pucharu UEFA. Nie spodziewałem się zbyt wiele po Legii Warszawa i okazało się, że nie pomyliłem się. Drużyna Jana Urbana przegrała u siebie z FK Moskwa 1:2 i o kolejnej rundzie może raczej już zapomnieć. Bardzo się męczę, oglądając w tym sezonie Legię, która gra wyjątkowo toporny futbol, pozbawiany jakichś fajerwerków, szybkich i składnych akcji, a przede wszystkim - sytuacji podbramkowych. Nie inaczej było w czwartek - jeden strzał w poprzeczkę do przerwy do dużo za mało, aby myśleć o pokonaniu, też jakoś specjalnie super nie grających, Rosjan. Legii nie „pomóg” nawet Mariusz Jop, który spisywał się znacznie lepiej, niż podczas Euro 2008.

Z tego meczu najbardziej w pamięci utkwił mi jednak komentator. Po nieuznanej bramce strzelonej przez Rogera krzyczał „Na pewno nie było spalonego!”, aby po powtórce skulić się, wejść pod stolik i wyciszonym głosem stwierdzić „jednak spalony był, ale minimalny..”

Znacznie więcej spodziewałem się po Lechu niż po Legii i znów się nie pomyliłem. „Leszek”, choć miał troszkę słabszego rywala, zagrał znakomicie. Z przyjemnością oglądało się to spotkanie, a szczególnie grę drużyny Franza Smudy. Nie chcę przesadzić, ale to był chyba najlepszy polskiej drużyny w europejskich pucharach od słynnego 3:3 Wisły Kraków na wyjeździe z Lazio Rzym w lutym 2003 roku.

Pisząc o Lechu nie mogę nie wspomnieć o Robercie Lewandowski. Już kiedyś poświęciłem mu na pilkarskim.blogu kilka ciepłych słów i na razie chłopak mnie nie zawodzi. Bramka, jaką zdobył w meczu ligowym z GKS-em Bełchatów, to był prawdziwy majstersztyk, „stadiony świata”. Szwacjarów „skaleczył” dwa razy… To może być naprawdę przyszłość polskiego futbolu.

Skoro wspomniałem już o Wiśle, to muszę (choć za bardzo nie chcę) powrócić do środowych wydarzeń na Camp Nou. Ten mecz pokazał, niestety, jak galaktyczna odległość dzieli mistrza Polski od europejskiej czołówki. Klasa? Dwie? Może nawet trzy? Żal mi było patrzeć na niemoc Wisły, dla której porażka 0:4 to najmniejszy wymiar kary.

Polskiej drużyny więc raczej nie będzie znów w grupowych rozgrywkach Ligi Mistrzów, ale na pewno nie zabraknie w nich naszych piłkarzy. Pewny występ w LM mają kluby Tomasza Kuszczak (Manchester Utd.), Jerzego Dudka (Real Madryt) oraz Artura Boruca (Celtic Glasgow). Blisko awansu są zespoły Marka Saganowskiego (Aalbork BK), Łukasza Sosina (Anorthosis Famagusta), Mariusza Lewandowski (Szachtar Donieck), Łukasza Fabiańskiego i Wojciecha Szczęsnego (Arsenal Londyn), Pawła Golańskiego (Steaua Bukareszt) i Arkadiusza Malarza (Panathinaikos Ateny), zaś nieco dalej Michała Żewłakowa (Olympiakos Pireus) i Adriana Mrowca (FK Kowno).



Autor:
rkowalski
Data:
piątek, 15 sierpień, 2008, 16:35
Kategorie:
Polska, Puchar UEFA, Liga Mistrzów
Komentarze:
Napisz komentarz lub zostaw ślad (trackback) ze swojej strony WWW.
RSS:
Możesz śledzić komentarze do tego wpisu przez kanał RSS 2.0.
Nawigacja:

1 komenrarz do “Pozdrowienia od Leszka, co w Poznaniu mieszka”

  1. EoTB napisał(-a):

    Lech zdecydowanie zagrał świetny mecz i faktycznie, w ostatnich latach, trudno sobie przypomnieć lepsze spotkanie naszej drużyny w europejskich pucharach.

    Legia już w zasadzie odpadła z pucharów, a szkoda, bo FK Moskwa okazał się mimo wszystko przeciętnym zespołem. Kolejne punkty dla polskiej piłki w rankingu UEFA przepadną… Wielka szkoda. Nie mogę się nadziwić kolejnym szkoleniowcom Legii, że jeszcze trzymają w kadrze drużyny Tomasza Kiełbowicza czy Wojtka Szalę. Szczególnie grę tego drugiego można określić mianem sabotażu. Ciągły konflikt SKLW i KP Legia też nie pomaga w dobrych wynikach…

    Co do komentatorów to niestety wszyscy oni z TVP są do siebie bliźniaczo podobni. Ich misją jest robienie kibicom wody z mózgu. Często to bardziej szowinistyczna propaganda, a nie komentarz.

    Elana zainkasowała trzy punkty i to najważniejsze. Wysiłek z meczu w Sosnowcu nie poszedł na marne. Zwycięzców się nie sądzi, więc najważniejsze, że jest komplet punktów na własnym stadionie.

Napisz komentarz

Pozostaw to pole puste

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie zdjęć i wykorzystywanie ich w materiałach prasowych oraz w innych serwisach internetowych tylko za zgodą autora bloga!