Lubicie Państwo bajki? Heh, a kto nie lubi… Życzę zatem miłej lektury.
Było sobie miasto X, w którym działały dwa kluby piłkarskie Y i Z. Był taki sezon, w którym oba występowały w tej samej, czwartej lidze. Ale dosyć szybko ich drogi się rozeszły. Klub Y awansował do trzeciej ligi. Przez kolejne sezony zajmował w niej czołowe pozycje, a po reorganizacji rozgrywek zapewnił sobie miejsce w nowej drugiej lidze. Klub Z może się z kolei pochwalić, ale marszem w dół. Najpierw czwarta liga, obecnie piąta.
Mimo że jeszcze kilka lat temu oba kluby były na tym samym poziomie, obecnie dzieli ich dużo. Przede wszystkim zaś dwie klasy rozgrywkowe. Ale dla przedstawicieli miasta, a szczególnie członków Rady Mędrców działającej przy Najwyższym, nie ma to większego znaczenia. Rada Mędrców doszła więc do wniosku, że zamiast pomóc w rozwojowi klubowi, który już coś osiągnął i gra na szczeblu centralnym, lepiej wspierać klub, który występuje w okręgówce. Oto bowiem co proponuje owa Rada Mędrców.
„Należy dołożyć wszelkich starać, aby wesprzeć organizacyjnie i finansowo klub Z, którego zespół stanowiłby przeciwwagę (konkurencję) dla klubu Y, wykorzystując jego długoletni wizerunek pozytywnie kojarzony przez mieszkańców miasta”.
Koniec bajki.
Koniec i bomba, kto nie czytał, ten trąba…
PS. Jeśli bajka i morał z niej płynący okazały się zbyt trudne bądź mało czytelne, zapraszam do lektury piątkowych „Nowości”. I czekam na komentarze – co Państwo na to?
29 sierpień, 2008, 11:19
Powiem szczerze, że oniemiałem….
Jest to jednak wydaje mi się nieco szerszy problem. Otóż w Polsce wszystkim się wydaje, że znają się na sporcie. A jak komuś wydaje się, że zna się na sporcie, to w poczucie swej nieomylności tworzy takie oto bezsensowne konstrukcje.
Podobne idiotyzmy, tym razem poolimpijskie i recepty na poprawę sportu proponują politycy już najwyżsi, wielu dziennikarzy i tzw. ekspertów.
Jeden z kilku ich fenomenalnych pomysłów, to wzorem amerykańskim przenieść sport olimpijski na uczelnie. Skoro w USA olimpijczycy to studenci i mają w dodatku medale, to w Polsce trzeba zrobić to samo.
O tym, że struktura sportu amerykańskiego (uniwersyteckiego) i europejskiego (klubowego), w tym polskiego jest zupełnie inna, owi mędrcy nie wiedzą. Co nie przeszkadza im rzecz jasna uważać, że znają się na sporcie i jego problemach.
Tak samo jak gamonie z Rady Miasta nie wiedzą, że 2 (3liga), to nie to samo co 5 czy 6.
29 sierpień, 2008, 13:15
Bardzo interesujące wnioski. Szczególnie ciekawy jest zwrot: „Należy dołożyć wszelkich starań, aby wesprzeć organizacyjnie i finansowo KS Pomorzanin (…)”. Cóż to będą za starania?
Krótko: niepoważny prezydent, niepoważna rada, więc i wnioski są niepoważne. Nie sądzę, aby te komiczne konkluzje przedstawione przez Radę Sportu zostały wcielone w życie. Zebrała się Rada, więc coś trzeba było na koniec napisać, a że wyszły z tego idiotyzmy? Papier wszystko przyjmie!
Zresztą… Patrząc na to jak władze miasta traktują piłkę nożną w Toruniu, to już niedługo do „Nowości” będą pisać z żalem przedstawiciele Pomorzanina, że nie ma żadnej pomocy finansowej ani organizacyjnej.
Ciekawe na ile politycy oraz osoby jednoznacznie związane z daną partią polityczną, którzy są obecni w jednym i drugim klubie (jako zastępcy prezesa, członkowie zarządu czy też członkowie sztabu szkoleniowego) pomagają swoim klubom. Czym mogą się pochwalić?
PS. Strach pomyśleć, co by było, gdyby Rada obradowała nad toruńskim hokejem (na lodzie)? Może dla przeciwwagi wobec TKH (okrutny i bezwzględny monopolista, który nie zamierza się rozwijać) trzeba by było powołać nowy, konkurencyjny klub?
31 sierpień, 2008, 01:38
Po co powolywac nowy klub, przeciez sa Sokoły Toruń
A tak na marginesie TKH to wg mnie spadkobiercy…Pomorzanina. Trudno przyjac raport Rady obiektywnie, skoro wsrod nich nie bylo zadnego przedstawiciela klubu pilkarskiego. A kto zna problemy torunskiej pilki jak nie oni…