Mogło być gorzej? Mogło być lepiej?
Z ogromną niecierpliwością oczekiwałem piątkowego losowania 1 rundy Pucharu UEFA. Bo i nadzieję sa jakby troszkę większe niż przed rokiem - Lech Poznań w efektownym stylu wybił z głowy pucharową przygodę Szwajcarom, zaś Wisła, chociaż odpadła z Ligi Mistrzów, to jednak pokonała u siebie Barcelonę.
W piątkowym losowaniu krakowianom jednak szczęście za bardzo nie sprzyjało, bo trafili na Tottenham. Owszem, ekipa z Londynu to nie jest ścisła czołówka angielskiej Premiership, ale to i tak silny zespół. Co prawda początku tego sezonu do najlepszych nie może zaliczyć (dwie porażki w dwóch meczach), ale to nie powinno być powodem do zbyt wielkiego optymizmu. Tym bardziej, jeśli z londyńskim klubie zostanie (i wróci do gry) Dymitar Berbatov…
Znacznie więcej szczęścia miał poznański Leszek, który zmierzy się z Austrią Wiedeń. Podopieczni trenera Smudy będą mogli pomścić Legię Warszawa, która w ostatnich latach dwukrotnie przegrała z Austriakami pucharową rywalizację. Pewne jest, że Lech trafił w tym losowaniu najlepiej, jak mógł i stoi przed ogromna szansą awansu do fazy grupowej.
30 sierpień, 2008, 12:36
Oczywiście Lech spośród pięciu potencjalnych rywali wylosował najlepiej. Austria Wiedeń to klub do pokonania, o ile Kolejorz utrzyma aktualną dyspozycję.
Wisła natrafiła na dużo silniejszego rywala, który jednak słabo wystartował w lidze, a ponadto ma problemy z Berbatovem (z drugiej strony w ostatnim tygodniu zakupiony został Roman Pawljuczenko). Kilka lat temu Dyskobolia ograła Manchester City, więc i Wisła ma szansę ograć Spurs. Co prawda Citizens to nie Spurs, ale też i Wisła to jednak silniejsza drużyna niż nawet mocna Dyskobolia sprzed kilku lat (z Kriżanacem, Milą czy Niedzielanem). Poza tym, drużyny z Wysp Brytyjskich zazwyczaj w meczach na kontynencie tracą sporo ze swojej wartości, dlatego przede wszystkim trzeba osiągnąć przyzwoity wynik na White Hart Lane. Wisła ma spore szanse na awans do fazy grupowej Pucharu UEFA. Oby tylko nie zagrała tak jak w pierwszym meczu z Beitarem.