Pierwszy tegoroczny sprawdzian naszej reprezentacji w kraju mamy już za sobą. Wczoraj Polacy pokonali w Warszawie Bułgarów 2:0 (1:0).
Nie sam mecz jednak dostarczył wielu powodów do komentarzy, a… stroje, w jakich wystąpili nasi zawodnicy. Jestem trochę daltonistą, więc może do końca nie będę pisał, w jakich to barwach biegali po boisku chłopcy Franza, ale słyszałem i czytałem, że dominował kolor granatowy. No, i że wszystkim (lub prawie wszystkim) to się nie podobało.
A ja napiszę tak - nie mam nic przeciwko temu, aby Polacy grali na granatowo. Tak samo, jak nie mam nic przeciwko temu, aby grali na żółto, bordowo, siwo, pomarańczowo itp, itd. Dla mnie ważniejsze od kolorów koszulek są postawa i wyniki, jakie uzyskuje nasza kadra. Zupełnie nie rozumiem więc tego medialnego szumu wokół strojów. Nagle ludziom nie podobają się granatowe koszulki piłkarzy, a… dlaczego nikt nie podnosi takiego hałasu, gdy nasza wspaniała Justyna Kowalczyk niemal we wszystkich występach w PŚ biegnie w czarnym kombinezonie? Dlaczego jesteśmy cicho, gdy na światowych kortach Isia Radwańska nosi się na biało? Dlaczego nikt nie wypomina Robertowi Kubicy, że startuje w barwach sponsorów, a ne biało-czerwonych? Dlaczego wreszcie mało kto wytyka naszym polskim żużlowcom wcale nie narodowe barwy na kevlarach podczas ich startów w turniejach Grand Prix? Tymczasem wystarczyło, że piłkarze zagrali na granatowo i już mamy niemalże narodową histerię pt. „Jak tak można i kto jest temu winien”?
Ktoś mi zarzuci, że nie jestem patriotą? Ależ jestem, a już szczególnie piłkarskim. I to ogromnym. Ale uważam, że nawet w patriotyźmie przesada nie jest wskazana.
Dyskusja o strojach zupełnie przesłoniła dyskusję o samym meczu. Choć akurat w tym przypadku może to i dobrze, że znalazł się temat zastępczy, bo trudno cokolwiek rozsądnego powiedzieć o potyczce z Bułgarią i trudno cokolwiek rozsądnego i miłego z niej zapamiąteć, no może poza kapitalną bramką „Lewego” i bardzo dobrą postawą Kuby. Reszta nie jest warta zapamiętania.
A przede wszystkim murawa. Tak się zastanawiam i próbuję sobie przypomnieć, kiedy ostatnio nasza kadra zmierzyła się z POWAŻNYM rywalem na NORMALNYM boisku. I wiecie Państwo, jaki mecz przychodzi mi do głowy? Z Niemcami w Klagenfurcie, podczas Euro 2008. A to już prawie dwa lata temu…
4 marzec, 2010, 13:00
Meczu nie oglądałem, strojów nie widziałem, ale wiem jedno. Mimo że podzielam zdanie o braku większego sensu w dyskutowaniu o strojach piłkarzy, to muszę przyznać, że argumenty totalnie nie trafione. Jest różnica w sporcie pomiędzy rozgrywkami indywidualnymi a drużynowymi. Drużynowe charakteryzuje zazwyczaj to, podkreślam zazwyczaj, że gra się w strojach barw narodowych. A zawodnicy w dyscyplinach indywidualnych mogą grać jak chcą bo sami sobie ustalają wygląd swoich stroi (ew. sponsorzy). Tym bardziej dziwi mnie wymienienie Kubicy, ponieważ on cały sezon jeździ w BIAŁO-CZERWONYM kasku co i tak jest wskazaniem barw narodowych. A żużlowcy W DPŚ, a nie SGP (bo to zawody indywidualne), też występują na biało-czerwono…
4 marzec, 2010, 14:35
Odniosę się tylko do nowych strojów naszych piłkarzy, bo samego meczu nie oglądałem.
Zgadzam się, że najważniejszy jest wynik i gra, ale jednak stroje (barwy na nich) też mają swoje znacznie. Jeśli to był jednorazowy występ w tych barwach to nie widzę powodu do rozdzierania szat, natomiast jeśli już mamy grać tak przez dłuższy czas to już widzę problem…
W piłce nożnej jednak jest zwyczaj grania w barwach klubowych bądź państwowych (nie tylko flagi, ale też godła, barw monarchy itd.). W tenisie, formule 1, skokach narciarskich, biegach narciarskich itd. chyba nigdy nie było takiej tradycji.
W piłce klubowej ciężko sobie wyobrazić, żeby Elana grała non-stop na zielono-biało, Ruch Chorzów na czerwono, Milan na niebiesko, a Chelsea na biało-czerwono. Oczywiście jedyne odstępstwo ma miejsce w przypadku meczów wyjazdowych, gdy gospodarz ma podobne komplety strojów.
W piłce reprezentacyjnej podobnie - barwy na koszulkach czy symbole (np. chorwacka szachownica) mają swoje uzasadnienie i są od dawien dawna. Żeby „Oranje” zaprzestali na dobre grania na pomarańczowo? „Squadra Azzura” rzuciła w kąt niebieskie koszulki? Nikt by na to nie pozwolił w tamtych federacjach. Nasza kadra od zawsze (z kilkoma wyjątkami) używała barw biało-czerwonych i granie na granatowo nie wiem czemu ma służyć.
Pozdrawiam
4 marzec, 2010, 14:55
Jak chyba każdy kibic też chciałbym oglądać naszych piłkarzy na biało-czerwono, ale jestem daleki od robienia wielkiego „halo” tylko dlatego, że zagrali na granatowo.
Nie wiem też, czy zostałem dobrze zrozumiany. Ja nie krytykuję Justyny Kowalczyk czy Isi Radwańskiej (którym baaaardzo zresztą kibicuję) za to, że nie rywalizują w naszych narodowych. Nie mam im tego za złe, nie mam nic przeciwko temu. Wspomniał Pan Alex o Kubicy, że mam niesłuszne pretensje, bo on startował w biało-czerwonym kasku. Ale przecież wczoraj piłkarze też mieli na piersi nasze godło narodowe.
Powtarzam - mi chodzi tylko o to, że, moim zdaniem, szum wokół granatowych bluzek jest zbyt duży.
A co do tego, że w sportach indywidualnych można, a drużynowych nie za bardzo…
Proszę zobaczyć… http://republika.pl/blog_wb_4646687/7025792/tr/1253509669590.jpg
A nie przypomniam sobie, aby wokół siatkarek był jakiś szum o koszulki.
A drugiej stron zamieszanie wokół wczorajszych strojów świadczy tylko o tym, że piłka nożna jest potęgą. I basta :)
Pozdrawiam
4 marzec, 2010, 15:07
To był mecz międzypaństwowy a nie podwórkowy turniej trzecioklasistów. Piłkarze grający na boisku reprezentują Polskę a nie konkretnego sponsora dlatego uważam, że granatowe stroje to po prostu kpina. Nie wiem jak można w ogóle było do tego dopuścić. Barwy narodowe to rzecz święta i basta! A może by tak przed meczem zamiast Mazurka Dąbrowskiego zaśpiewać prawy do lewego albo hej sokoły? Albo niech nasi piłkarze wybiegną na boisko w koszulkach naszych zachodnich sąsiadów. Taki miły gest z naszej strony na pewno by się wszystkim spodobał. W końcu najważniejsze są wyniki, a stroje, hymny i inne pierdoły nie mają przecież żadnego znaczenia.
4 marzec, 2010, 16:52
Mecz jak każdy mecz towarzyski. Przyjdzie nam grać masę takich, więc wynik, boisko, a nawet stroje, nie mają znaczenia.
p.s jednak gra drużyny narodowej na biało-czerwono to już tradycja, więc kultywujmy ją
5 marzec, 2010, 22:50
A ja nie rozumiem czegoś innego: w normalnych ligach europejskich to gość musi grać w innych kolorkach; gospodarz zawsze gra w swoich barwach. Tymczasem w Polsce jest chyba na odwrót? Może coś się zmieniło ostatnio ale jeszcze dwa-trzy sezony temu to na gospodarzach spoczywał obowiązek zmiany strojów? Mówię o lidze rzecz jasna.
8 marzec, 2010, 21:59
Kubica? Żużlowcy? Kubica startuje indywidualnie w barwach teamu fabrycznego, żużlowcy indywidualnie na swoje nazwisko (jak jezdza druzynowo to maja bialo czerwone stroje i czesto orla na plastronie). Slabe przyklady pan redaktor wybral. mam nadzieje, ze przypadkowo, a nie z niewiedzy.
8 marzec, 2010, 22:20
Zaraz zaraz, to jak polski żużlowiec czy jak Polak Kubica startuje indywidualnie, to już jest zwolniony z obowiązku występowania w biało-czerwonych barwach?
To dlaczego w takim razie nasze panczenistki w Vancouver, które też startowały indywidualnie, miały biało-czerwone stroje? Dlaczego polscy kolarze, rywalizujący w mistrzostwach świata, w wyścigach indywidualnych czy torowych, też mają biało-czerwone trykoty? W wyścigach zawodowych startują w barwach swoich grup, ale w MŚ mają już barwy narodowe.
I obok loga sponsorów, tak jak tutaj: http://www.pzkol.pl/galerie/elita_na_czas-53/1.html
A Grand Prix w F1 czy na żużlu to przecież także MŚ…
Pozdrawiam