śr
10
mar
rkowalski

Czasem jest tak, że nie tylko o samej piłce powinno się pisać. Więc mimo to, że jest to pilkarski.blog, poniższy wpis w całości futbolowi poświęcony nie będzie.

Miałem ten temat poruszyć już w ubiegłym tygodniu, ale się wstrzymałem, bo nie chciałem zapeszać. I w sumie chyba dobrze, bo jeszcze byłoby na mnie… Chodzi mi oczywiście o naszych toruńskich hokeistów. W miniony weekend stało się bowiem to, co w zasadzie stać się nie powinno, ale z drugiej strony stało się to, czego wielu się obawiało - drużyna TKH spadła z ekstraklasy. Nie zamierzam jednak analizować, dlaczego tak się stało i kto jest temu winien, bo się po prostu na tym nie znam. A przynajmniej nie na tyle, co mój redakcyjny spec od hokeja, kolega Darek Łopatka. Poruszę natomiast pewną inną, ważną kwestię.

Otóż nietrudno zauważyć, że spadek hokeistów wywołał ogromną burzę - zarówno w mediach, jak i wśród kibiców. A także - wiem to z pewnego źródła - we władzach miasta. A ponieważ mamy rok wyborczy, to można tylko przypuszczać ze sporą dozą pewności, jak niedługo rozpoczną się różne ruchy i gesty pod szyldem „ratujmy toruński hokej”. Oczywiście nie mam nic przeciwko temu, bo sam bardzo bym chciał, abyśmy jednak mieli drużynę w najwyższej klasie rozgrywkowej. Tylko tak sobie myślę…

Jestem ostatnią osobą (powtarzam wyraźnie OSTATNIĄ), która życzyłaby Elanie spadku do III ligi. Ale obawiam się, że w czerwcu kibice piłkarscy, podobnie jak teraz hokejowi, mogą nie mieć najweselszych min. I jestem bardzo ciekawy, czy wtedy ruszy podobna krucjata w mediach i w najwyższych władzach, tym razem zatytułowana „ratujmy toruńską piłkę”. Powiem szczerze, że trochę wątpię, choć bardzo chciałbym się mylić. Zważywszy jednak na fakt, że jestem złośliwą mendą, staram się teraz archiwizować wszystkie rzeczy, artykuły, wywiady i wypowiedzi dotyczące ratowania hokeja i porównam to (obym nie musiał, oby Elana się utrzymała…) z tym, co może dziać się w czerwcu.

W tym temacie zaskakuje mnie jeszcze jedna rzecz. Dlaczego władze naszego miasta „wkraczają” do akcji ratowania poszczególnych dyscyplin wtedy, kiedy dzieje się już coś bardzo, bardzo złego albo nawet wtedy, kiedy te dyscypliny są na skraju upadku. Przecież nie od dzisiaj wiadomo, że łatwiej jest przeciwdziałać chorobie niż leczyć jej fatalne, często, skutki. A o tym, że źle się dzieje w TKH, a także - nie ma co ukrywać - i w Elanie, wiadomo nie od dzisiaj, tylko od kilku lat. Dlaczego więc z pomocą czeka się do ostatniej chwili? Do dzisiaj mam w uszach słowa, które rok temu, podczas rozmowy ze mną wypowiedział prezydent Torunia. Pozwolę sobie przypomnieć fragment:

Ale są kluby, które mogą liczyć na większą pomoc ze strony Pana i Urzędu Miasta. Jerzy Bańkowski, prezes firmy Nesta, powiedział ostatnio w jednym z wywiadów: „Cztery lata temu pan prezydent włączył się też w to, żebyśmy zostali sponsorem strategicznym. Więc można powiedzieć, że wtedy miasto było tym inicjatorem”. Wszyscy też doskonale pamiętamy, jak bardzo dwa lata temu władze miasta zaangażowały się w pomoc zadłużonemu i upadającemu KS Toruń. Dlaczego w przypadku Elany nie słychać o tego typu działaniach?

Myślę, że Elana bardzo sprawnie funkcjonuje. Ominęły ją przecież zawieruchy, które dotknęły dziesiątki innych klubów w Polsce. Pod względem sportowym utrzymywany jest dobry standard - drużyna seniorów zajmuje bowiem piąte miejsce w drugiej lidze. To nie jest pozycja, która mogłaby budzić niepokój i która byłaby impulsem do podejmowania specjalnych działań. Także zapowiedzi dotyczące drugiej części sezonu wskazują, że klub będzie funkcjonował stabilnie. To inna sytuacja niż ta, która miała miejsce choćby dwa lata temu, kiedy wydawało się, że toruński sport żużlowy może zniknąć ze sportowej mapy Polski. Podobnie było wcześniej z hokejem. Gdyby w piłce pojawiły się sytuacje na granicy olbrzymich trudności, wymagałoby to mojego specjalnego włączenia się. Trzeba pamiętać jednak o jednym - jako prezydent Torunia mogę zachęcać, motywować, zapraszać, prosić o wsparcie, ale nie mogę tego na potencjalnych sponsorach wymusić. Tam, gdzie jestem wezwany do ratowania sytuacji, staram się pomóc. A jeśli wzywany nie jestem, bo na przykład nie ma ku temu powodów, to skupiam swoją pomoc na aspektach, o których już mówiłem.

To fakt posiadania ponad 600-tysięcznego długu nie jest wystarczającym powodem do tego, aby władze miasta aktywnie włączyły się w pomoc Elanie?

Rozmawialiśmy już na ten temat z przedstawicielami nowego zarządu klubu, a w poniedziałek 19 stycznia czeka nas kolejne spotkanie. Będziemy szukali takich rozwiązań, które, po pierwsze, wskażą, jakie są przyczyny długu i jaki on może mieć wpływ na bieżącą działalność klubu, a po drugie, będziemy rozmawiali o ewentualnych adresatach moich starań, jeśli chodzi o pozyskiwanie kolejnych sponsorów. Z przyjemnością włączę się w taką pomoc. Wiem, że są pewne propozycje ze strony klubu dotyczące nowych sponsorów. Muszę wyraźnie podkreślić: nie jestem zwolennikiem takiego rozwiązania, w którym miasto zostaje głównym czy strategicznym sponsorem danej dyscypliny sportowej, nawet tak bardzo popularnej, jak piłka nożna. Z racji ograniczonych środków musielibyśmy dokonać karkołomnego wyboru. Bo według jakich kryteriów taką patronacką drużynę wytypować? Tylko pod tym względem byłoby to zadanie niezwykle trudne.

Czy faktycznie jest tak trudno zapobiec? Czy trzeba czekać na upadek? Chyba tylko po to, aby później, w świetle kamer ogłosić „to ja uratowałem…”. Nie rozumiem tego…

Aby zakończyć wpis tematem czysto piłkarskim - po raz pierwszy od dłuższego czastu zdecydowałem się dzisiaj obejrzeć mecz Ligi Mistrzów. I chociaż „mój” Manchester Utd. łatwo, lekko i przyjemnie ograł AC Milan, to tak do końca nie jestem zadowolony z dwóch godzin spędzonych przed TV, bo poziom tego spotkania najzwyczajniej mnie rozczarował. Porównując ten mecz z wieloma potyczkami angielskiej Premiership, którą staram się oglądać na bieżąco, to mogę nawet napisać, że było to słabiutkie spotkanie. Ale jak już kiedyś pisałem, poważne i dobre granie w LM zaczyna się od ćwierćfinałów, więc trzeba być dobrej myśli.



Autor:
rkowalski
Data:
środa, 10 marzec, 2010, 23:49
Kategorie:
Liga Mistrzów, Toruń
Komentarze:
Napisz komentarz lub zostaw ślad (trackback) ze swojej strony WWW.
RSS:
Możesz śledzić komentarze do tego wpisu przez kanał RSS 2.0.
Nawigacja:

3 komentarzy(-e) do “Wpis nie do końca piłkarski”

  1. bogo napisał(-a):

    Nie chciałbym się źle wypowiadać o naszym cesarzu, bo to nie jest odpowiednie miejsce ale polityka tego pana w gruncie rzeczy sprowadza się właśnie do tego o czym Pan redaktor wspomniał - to ja uratowałem, to ja zbudowałem, to ja załatwiłem itd. Flesze, błyski, uśmiechy do kamery i kolejne głosy zagwarantowane. Wielu ludzi niestety daje się na to nabrać.
    Ale do rzeczy. Żużel miał problemy - pomoc była. Koszykarki miały problemy - pomoc była. Hokej miał/ma problemy - pomoc była/będzie. A piłka nożna? Tak naprawdę dostajemy i będziemy dostawać ochłapy tyle tylko, że cesarz i jego pretorianie w swoich wypowiedziach tak dobierają słowa, że przeciętny Kowalski(bez obrazy Panie redaktorze) otrzymuje jasny komunikat - my w urzędzie kochamy futbol i robimy wszystko co w naszej mocy żeby było dobrze. Typowa gadka szmatka, kompletnie oderwana od realiów, podobna do tej jaką zafundowali nam ci panowie przy okazji „walki” Torunia w kontekście Euro2012. A jak jest naprawdę? Upadek Elany wywołałby uśmiech na wielu twarzach. Przecież to niejaki Pan F. powiedział, że nie musimy być we wszystkim najlepsi. W końcu mamy żużel i wszyscy mamy się z tego cieszyć.

  2. Tom napisał(-a):

    Polak zawsze mądry po szkodzie. Właśnie przeczytałem, że odwołano 21 kolejkę II ligi. Więc Elana pierwszy mecz zagra we Wrocławiu (może). A tu http://www.sportowefakty.pl/pilka-nozna/2010/03/11/mecze-w-polsce-nielegalne/ kolejna Polska „specjalność”, po ustawie antyhazardowej.

  3. rkowalski napisał(-a):

    Tak więc w sobotę nie gramy. Znaczy nie gra Elana, bo Pomorzanin gra - o godz. 13 Puchar Polski ze Spartą Brodnica. Z chęcią bym Państwa na ten mecz zaprosił, ale nie mogę… Bo spotkanie jest bez udziału publiczności.
    A wracając do tematu wpisu.. Oto cytat z dzisiejszych „Nowości”:

    Do planowania przyszłości hokeja zaangażowały się także władze Torunia. Wczoraj doszło do spotkania prezydenta miasta Michała Zaleskiego z dyrektorem Wydziału Sportu i Turystyki UM Jarosławem Więckowskim. Strategia poczynań urzędników nie została jednak jeszcze ustalona.
    - Rzeczywiście odbyła się taka rozmowa - potwierdził Jarosław Więckowski. - Szczegóły zostaną jednak ustalone w najbliższych dniach.

    Co więc teraz robimy? Ano podkreślamy koniecznie kilka słów z tej wypowiedzi! A jak podkreślamy? Oczywiście wężykiem… :)

Napisz komentarz

Pozostaw to pole puste

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie zdjęć oraz tekstów i wykorzystywanie ich w materiałach prasowych oraz w innych serwisach internetowych tylko za zgodą autora bloga!

Wszystkie wpisy na tym blogu zawierają prywatne opinie autora bloga. Komentarze są prywatnymi opiniami osób je publikujących