Tak sobie myślę, że jestem chyba rekordzistą świata. Albo jakiejś innej Księgi Guinessa. No bo ile razy można przeprowadzać wywiady z nowymi prezesami Elany? Ano, jak się okazuje można… Ostatnio z częstotliwością co pół roku.

Człowiek już nawet nie wie, jakie pytania zadawać, żeby te wywiady czymś się różniły A odpowiedzi? No cóż, na początku zawsze są plany, marzenia, piękne cele, a później życie je weryfikuje. Ale człowiek zawsze ma nadzieję, że kiedyś będzie inaczej. Że „słowo ciałem się stanie”. Może tym razem?

Oto wywiad z prezesem Elany SSA Arturem Żbikowskim. Wywiad, który zostanie opublikowany w piątkowych „Nowościach”.

Posada prezesa Elany, do tej pory działającej jako stowarzyszenie, nie było ostatnio ani pewna, ani łatwa. Co zatem Pana skłoniło do tego, aby pokierować spółką?

Pasjonuję się piłką od wielu lat i doszedłem do wniosku, że fajnie byłoby zrobić coś dobrego dla toruńskiego futbolu, bo jak sięgam pamięcią, niemal zawsze były jakieś problemy. Uznałem, że skoro pojawili się akcjonariusze, którzy są chętni wyłożyć pieniądze na funkcjonowanie spółki, to można spróbować pchnąć ten klub do wyższej klasy rozgrywkowej. Widzę Elanę w wyższej lidze, choć oczywiście jeszcze nie teraz. Najpierw musimy poukładać wiele spraw w klubie. Mam nadzieję, że w tym sezonie drużyna nie będzie już walczyła o utrzymanie się, a o miejsca w wyższych rejonach tabeli.

To już wiemy, co Pana skłoniło. A kto Pana skłonił? Maciej Jóźwicki z firmy Marwit? A może Jarosław Więckowski, dyrektor Wydziału Sportu i Turystyki Urzędu Miasta?

Powiedziałbym, że obaj panowie wspólnie nakłonili mnie do podjęcia tego wyzwania. Nie ukrywam, to jest ciężki kawałek chleba. Nie chcę powiedzieć, że ta praca mnie przerasta, ale naprawdę jest trudno, bo wiele spraw trzeba „wyprostować”. Ale podjąłem się tego zadania i wierzę, że mi się uda.

Jest Pan anonimową postacią w środowisku piłkarskim. Nie uważa Pan zatem, że powinien mieć kogoś do pomocy? Na przykład dyrektora sportowego?

Na pewno mogę liczyć na pomoc ze strony sztabu szkoleniowego, ale docelowo myślimy o utworzeniu w spółce funkcji dyrektora sportowego. Na razie bardzo pomaga mi pan Jarosław Więckowski, który ma bardzo dużo kontaktów w środowisku piłkarskim i bardzo dużą wiedzę. Wiadomo, że nie wywodzę się z tego „światka”. Dosyć długo byłem zastępcą naczelnika Urzędu Skarbowego, ale podobną drogę przeszedł też pan Marek Wilczek, który najpierw pracował w takim samym urzędzie, a później był przez kilka lat prezesem Wisły Kraków. Model więc jest już sprawdzony i mam nadzieję, że w moim przypadku będzie podobnie.

Czy w spółce będzie pracował menedżer ds. marketingu?

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że skoro powstała sportowa spółka akcyjna, to są oczekiwania, aby pracował w niej i dyrektor sportowy, i menedżer, i specjaliści od skautingu, czyli wyszukiwania piłkarskich talentów. Ale my jesteśmy w nieco innej sytuacji, na nieco innym etapie, bo w zasadzie - jeśli chodzi o finanse - budujemy ten klub od podstaw. Dlatego na razie nie przewidujemy powołania etatu menedżera.

Spółki akcyjne powstają po to, aby zarabiać pieniądze. A na czym może zarabiać SSA w polskiej drugiej lidze piłkarskiej?

Głównym źródłem dochodów będą pieniądze pochodzące od akcjonariuszy i reklamodawców. Naszym głównym zadaniem jest przede wszystkim szukanie chętnych, którzy chcieliby się dzięki nam reklamować.

A transfery piłkarzy do innych klubów, do wyższych lig?

Oczywiście, że w ten sposób można też zarabiać. Właśnie m.in. dlatego zupełnie zmienione zostały kontrakty, jakie w najbliższym czasie, może już w ten weekend, zamierzamy podpisać z piłkarzami. Bo do
tej pory było tak, że w przypadku odejścia któregoś z graczy do innego klubu, Elana wcale, albo prawie wcale, nie miała z tego zysku. Teraz to się zmieni.

Kto obecnie zajmuje się poszukiwaniem zawodników do pierwszej drużyny? Bo widać, że znów są pewne kłopoty, choćby z napastnikami.

Kiedy w świat poszła informacja, że w Toruniu powstaje sportowa spółka akcyjna, skontaktowało się z nami kilku menedżerów oferujących piłkarzy. M.in. w ten sposób pojawił się u nas były zawodnik Wisły Kraków Kelechi Iheanacho, który, z tego co wiem, z dobrej strony prezentował się w sparingach.

Jaki ma Pan pomysł na poprawę wizerunku klubu, który - nie ma co ukrywać - zbyt dobry nie jest?

Faktycznie, ta sprawa jest dosyć zaniedbana i musimy ją naprawić. Zależy nam m.in. na dobrym kontakcie z kibicami, na współdziałaniu z nimi. Chcemy im pomóc w organizowaniu wyjazdów na mecze czy w zaopatrzeniu w gadżety klubowe. Mam nadzieję, że taka współpraca zostanie nawiązana i przyniesie korzyści obu stronom. Marzy mi się, aby już w niedługim czasie nasz stadion odwiedzały rodziny z dziećmi, które będą miały pewność, że mogą się podczas meczów Elany czuć bezpiecznie. Zamierzamy też na nowo uruchomić oficjalną internetową stronę klubu, zastanawiamy się także nad przeprowadzaniem telewizyjnych relacji z naszych meczów w Internecie.

Jakie są podstawowe różnice między stowarzyszeniem, a spółką? Dlaczego, zgodnie z obiegowymi opiniami, ten pierwszy twór jest zły, a drugi - dobry?

W stowarzyszeniu jest kilkanaście osób, które mają decydujący głos w pewnych sprawach. Odpowiedzialność jest więc „rozmyta”. W spółce jest inaczej. Oprócz wydźwięku medialnego, że jest to poważny podmiot, są też zupełnie inne zasady działania, a przede wszystkim jest jedna osoba, czyli prezes zarządu, która jest za to odpowiedzialna.

W Elanie od dawna były kłopoty z podstawowymi rzeczami, typu: stroje, dresy, piłki, a nawet woda mineralna. Teraz będzie inaczej?

Musi być. Będą nowe stroje dla piłkarze, które już zamówiliśmy, zawodnicy otrzymają też dresy, nie będzie kłopotów z piłkami.

Ile czasu daje Pan sobie na wyprowadzenie klub na „prostą”?

Od roku do półtora. Chciałbym, aby po tym okresie było już normalnie. Żeby Elana kojarzyła się pozytywnie - jako dobrze poukładany klub, z dobrą drużyną i z bezpiecznym stadionem.

A czy piłkarze w okolicach 10 dnia każdego miesiąca nie będę musieli nerwowo zaglądać na swoje konta bankowe?

To nie będzie już 10 dnia miesiąca, bo trochę to zostało zmienione w kontraktach, ale wierzę, że nerwowego oczekiwania na pieniądze już nie będzie.

Dziękuję za rozmowę

PS. Właśnie spojrzałem na moje gg. Wiecie Państwo, jaki opis ma Łukasz Grube? „PGE GKS Bełchatów numer 18!!!”



Autor:
rkowalski
Data:
piątek, 16 lipiec, 2010, 00:17
Kategorie:
Elana, Wywiad, Artur Żbikowski
Komentarze:
Napisz komentarz lub zostaw ślad (trackback) ze swojej strony WWW.
RSS:
Możesz śledzić komentarze do tego wpisu przez kanał RSS 2.0.
Nawigacja:

10 komentarzy(-e) do “Musi być normalnie! Osiemnastka Grubego!”

  1. IjonTihy napisał(-a):

    „do tejpory było tak, że w przypadku odejścia któregoś z graczy do innego klubu, Elana wcale, albo prawie wcale, nie miała z tego zysku.”
    Primo: kto za to odpowie?
    Secundo: jeśli nie klub to kto miał zysk?

  2. rkowalski napisał(-a):

    Primo: jak znam życie, to pewnie nikt…
    Secundo: pytanie jest takie, czy zyski były w ogóle. Z tego co ja się orientuję (choć oczywiście wszystkiego nie wiem) to konkretna kasa (ale i tak niezbyt duża) była tylko za Adama Cieślińskiego. Hajto kiedyś chlapnął, że za Adama ŁKS zapłacił podobno 10 tys euro. Za takiego np. Rogala czy Grubego kasy nie było (i nie będzie), bo odeszli w momencie jak kończyły im się kontrakty. Nie wiem jak to było w przypadku Stefanowicza, ale chyba podobnie. Ważna była też inna kwestia - nawet jeśli ktoś miał ważny kontrakt i odchodził, to i tak mógł odejść za darmo, z powodu zaległości finansowych klubu wobec niego. Ale jaka była prawdziwa prawda tego nie wiemy i chyba już się nie dowiemy…

  3. E napisał(-a):

    wie ktos moze jak Elana dzis w sparingu? Pozdro z EmigRacji :]

  4. rkowalski napisał(-a):

    Witam, na meczu nie byłem, ale wynikiem służę. Elana - GLKS Nadarzyn 0:2 (0:0).

  5. asdadsad napisał(-a):

    ‘Fajnie byłoby zrobić coś dobrego dla toruńskiego futbolu’

    Pierwsze wrażenie: prezes-marzyciel

  6. rkowalski napisał(-a):

    Niestety, ale chyba faktycznie marzyciel :( W piątek na konferencji prasowej prezes powiedział, że marzy mu się 5-6 miejsce na koniec sezonu. Czyli chyba jednak do końca się nie zna. Ciekawe, jakie ma podstawy, aby tak mówić.
    To tylko potwierdza, że w klubie musi być funkcja dyrektora sportowego!
    Pozdrawiam

  7. pari napisał(-a):

    w tych wywiadach to zmienia sie tylko nazwisko. Obecny prezes zaczxyna nieciekawie. Ech.

  8. stone_gossard napisał(-a):

    Moze poczekajmy do końca z prezesem marzycielem a wstępne rozliczenia po rundzie jesiennej

  9. EoTB napisał(-a):

    Co do marzeń o 5-6 miejscu prezesa Żbikowskiego to aż tak się nie bulwersuję. Marzyć zawsze można. Gorzej jakby prezes powiedział, że mamy skład na 5-6 miejsce. Wtedy faktycznie, troszkę by to były dziwne słowa.
    Zresztą to nie jest jedyny przykład marzycielstwa, np. fragment: „Zależy nam m.in. na dobrym kontakcie z kibicami, na współdziałaniu z nimi. Chcemy im pomóc w organizowaniu wyjazdów na mecze czy w zaopatrzeniu w gadżety klubowe. Mam nadzieję, że taka współpraca zostanie nawiązana i przyniesie korzyści obu stronom. Marzy mi się, aby już w niedługim czasie nasz stadion odwiedzały rodziny z dziećmi, które będą miały pewność, że mogą się podczas meczów Elany czuć bezpiecznie”. Klub zaczyna prawie początku, mamy „nowe otwarcie”, więc nie dziwi mnie to, że zaczynamy od „czystej karty” - także dla części kibiców. Natomiast, znając życie (prezes zapewne już na jesieni się o tym przekona) „współpraca” z częścią kibiców będzie się wzajemnie wykluczać z fragmentem o „odwiedzaniu stadionu całych rodzin z dziećmi”. Na razie, rozumiem strategię rozpoczynania od zera, ale ciekaw jestem jak prezes zareaguje po pierwszych ekscesach na naszym stadionie. Mam nadzieję, że „Miasto” będzie gwarantem tego, iż w przypadku chuligańskich dymów, działania klubu będą odważniejsze niż dotychczas.
    Pozdrawiam

  10. rkowalski napisał(-a):

    Też uważam, że z „rozliczeniem” prezesa trzeba poczekać przynajmniej do końca tej rundy. Życie pokaże, jak to wszystko wyjdzie.
    Ja mimo wszystko aż takim optymistą nie jestem.
    Pozdrawiam

Napisz komentarz

Pozostaw to pole puste

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie zdjęć oraz tekstów i wykorzystywanie ich w materiałach prasowych oraz w innych serwisach internetowych tylko za zgodą autora bloga!

Wszystkie wpisy na tym blogu zawierają prywatne opinie autora bloga. Komentarze są prywatnymi opiniami osób je publikujących