Od czasu do czasu zaglądam na różnego rodzaju fora internetowe. Przede wszystkim z zawodowej ciekawości, bo można tam znaleźć różne informacje, które później, w niektórych przypadkach, okazują się prawdą. Ot, choćby jakieś transfery, itp, itd.
Po zakończeniu wtorkowego dyżuru w pracy zajrzałem na forum toruńskiej GW. I spotkała mnie, niemal od razu, niespodzianka!
Ale od początku. Najpierw artykuł, który został zamieszczony na stronach sportowych tegoż portalu:
„Toruń ma już mistrza Europy na żużlu
Reprezentant miasta skutecznie pędził po cenne złoto.
Speedrowerzysta z Torunia najlepszym zawodnikiem kontynentu. Zawodnik TSŻ Pekum Marcin Paradziński walczący w rowerowej odmianie wyścigów na nawierzchni żużlowej został mistrzem Europy seniorów. Paradziński zdobył ten tytuł po zwycięstwie w turniejach rozegranych w Zielonej Górze i Lesznie”
I pierwszy komentarz do tego tekstu, napisany przez niejakiego gonza:
„moze niech wam Karczewski lub huligan Elany Radoslaw Kowalski wytlumaczy, jaka jest roznica miedzy motorem a rowerem”
I w ten oto sposób skrywana od lat tajemnica wyszła na jaw. Otóż jestem chuliganem! I to chuliganem nie byle jakim, bo Elany! Ba, to już nie pierwszy raz zresztą się o tym dowiaduję. Parę lat temu mój serdeczny przyjaciel, fotoreporter „Nowości” Jacek Smarz robił zdjęcie pewnemu żużlowemu kibicowi z Torunia. I kiedy z nim sobie rozmawiał o sporcie i nie tylko, usłyszał od niego, że Kowalski to „hools Elany”. Mogę też jeszcze przypomnieć pewien wpis z tego bloga, z którego co prawda jasno nie wynika, iż chuliganem jestem, ale tak prawie, prawie…
Ale i tak najlepsza była moja żona: „Chodź częściej i więcej w tych dresach, a później się dziwisz…” - powiedziała. Taaaa, tylko że ja się nie dziwię. Bo ja nawet i chuligańskiej muzyki słucham (kiedyś nawet miałem tekst tej piosenki, ale to było wieki temu, a w Internecie jakoś nie udało mi się znaleźć).
No cóż, ile można żyć w ukryciu?
Dobranoc!
28 lipiec, 2010, 09:08
Sprytnie to toruńska GW wymyśliła - „na żużlu”, czyli „na nawierzchni żużlowej” - pewnie większość klikając na artykuł myślała o Jensenie albo Pulczyńskim ;)
Teraz tylko czekać aż przedstawiciele kolejnej dyscypliny sportu upomną się o pieniądze za promocję miasta. I to nie jakieś grosze, przecież mamy ME i silny ośrodek „speedrowerowy”.
Może nawet władze miasta powinny walczyć na rzecz wprowadzenia tej dyscypliny na Igrzyska Olimpijskie? :D
Pozdrawiam
29 lipiec, 2010, 06:28
To ja już wiem kto wszczął burdy na Bałtyku i Zawiszy,redaktor niech sie szykuje na euro w telewizji bo za to grozi 5 lat zakazu stadionowego.
29 lipiec, 2010, 09:20
Szydło wyszło z worka. A burdami na Zawiszy to kierowałem przez łoki-toki, bo mnie na meczu nie było.
Szkoda tego Euro tylko :(
30 lipiec, 2010, 20:20
„Teraz tylko czekać aż przedstawiciele kolejnej dyscypliny sportu upomną się o pieniądze za promocję miasta. I to nie jakieś grosze, przecież mamy ME i silny ośrodek „speedrowerowy”.”
nie, dajmy lepiej na drugo(trzecio)ligowa pilke, bardziej im sie przyda zeby te 200 osob na meczach mialo na co popatrzec…
31 lipiec, 2010, 18:10
o ho ho, zazdroscicie, ze my zdobywamy medale mistrzostw Polski, mistrzostw europy i swiata a o elanie nikt poza kujawami nie slyszal?
Co do redaktora, to nieporozumienie wzielo sie zapewne stad, ze nie raz bagatelizowal poczynania huliganow, pomijal w relacjach meczowych duze zadymy, a oni na swoich stronach powolywali sie na znajomosc z (rk).
a praca magisterska o czym byla redaktorze? A pozniejsze bronienie huliganow, jako czesci widowiska sportowego, o czym swiadczy?
Nie trzeba miec na koncie brutalnego pobicia 15 - latka i roku robot publicznych, zeby byc huliganem.
31 lipiec, 2010, 20:24
Moja praca magisterska nie była gloryfikacją chuligaństwa na stadionach tylko próbą (zresztą nie do końca udaną) socjologicznego wyjaśnienia tego zjawiska. Co ciekawe, tę pracę pisałem przede wszystkim w „oparciu” o dwa środowiska - kibiców żużla i piłki. Więc równie dobrze mógłbym być żużlowych chuliganem. Nigdy nie broniłem zachowań chuligańskich, bijatyk, zadym itp. Kto mnie zna bliżej ten wie, jakie mam zdanie w tej kwestii.
Czy pomijanie w relacjach zadym jest ich bagatelizowaniem? To zależy od punktu widzenia. Moim zdaniem miejsce na tego typu informacje powinno być w „kronice kryminalnej”, a nie na stronach sportowych. Poza tym, przynajmniej moim zdaniem, właśnie pisanie o zadymach byłoby gloryfikacją osób w nich uczestniczących (oczywiście gloryfikacją w ich środowisku).
To że ktoś powoływał się na znajomość ze mną (tak na marginesie - nie mam zbyt wielu znajomych w tym środowisku) to nie znaczy, że można mnie nazywać chuliganem.
Czy gdybym, na przykład, miał znajomych w środowisku dajmy na to punków i oni by się na tę znajomość ze mną powoływali, to by znaczyło, że jestem punkiem?
Z drugiej strony - jak komuś wygodnie traktować mnie jako chuligana, no cóż - ja nie mam już na to wpływu.
Pisze pan „Nie trzeba miec na koncie brutalnego pobicia 15 - latka i roku robot publicznych, zeby byc huliganem.”
Rozumiem, że w moim wypadku wystarczyło napisać pracę magisterską? I zajmować się w gazecie tematyką piłkarską?
Mój kolega ze studiów napisał pracę magisterską o odmiennościach seksualnych. Czy to znaczy, że jest taką „odmiennością”
Pozdrawiam
2 sierpień, 2010, 12:00
Ja pisałem o okrętach - czy to czyni mnie okrętem? ;)
Natomiast w sporze o pieniadze pomiędzy EoTB a TSŻ TORUN zajmę stanowisko przeciwne obu: zarówno Elana jak i TSŻ są miejscami pracy, bycie piłkarzem czy rowerzystą to zawód, tak jak bycie nauczycielem, managerem czy sprzedawcą. Do mojej pensji nikt nie dopłaca z publicznych pieniędzy. Macie mało - szukajcie komercyjnego sponsora lub zmieńcie zawód.